Projekt, który jeszcze nie powstał

blog_wpis_04a

Oh well

Dziś są moje urodziny. Chcę sobie dać w prezencie projekt. Nie byle jaki. To pierwszy projekt, którym dzielę się publicznie już w momencie jego powstania. A właściwie nawet przed jego powstaniem.

 

Ale jak to?

Nie mam nazwy, nie mam logo, nie mam zarezerwowanej domeny, nie odeślę Was na żadną stronę. Na razie po prostu mam zamiar pisać. Pisać o organizacji, o planowaniu, o zarządzaniu projektami, o nawykach, o notesach i długopisach. Chcę pisać o tym, o czym sama chętnie bym przeczytała i w sposób, który odda dobrze mnie – z szyderą, dystansem do siebie i żartami, które najbardziej uderzą we mnie samą. Czy to się ze sobą jakoś logicznie łączy? Nie wiem i za bardzo mnie to nie obchodzi.

Zbyt wiele energii w poprzednich projektach osobistych zużywałam na myślenie o tego typu sprawach. Żeby wszystko było spójne, żeby wszystko było ładne i miało dużo lajków. I chociaż cały czas powtarzałam sobie, że to nie ważne, nie byłam w stanie pokonać tego sposobu myślenia.

A przez kilka takich projektów przeszłam.

Ostatni z nich to Black Pink Flamingos, o tutaj: https://www.instagram.com/black_pink_flamingos/
Po trzech miesiącach straciłam zapał, z dwóch powodów.
Pierwszy to taki, że nadmiar pracy i osobistych obowiązków zżerały tyle czasu, że nie dźwignęłam już tego jednego dodatkowego projektu. Drugi, bardziej prozaiczny, to taki, że robiłam zdjęcia do postów zawsze w niedzielę. Wymagało to ok. 5 godzin układania wszystkich rzeczy, cykania fotek i ich obrabiania. W którąś niedzielę nie mogłam tego zrobić i później nie potrafiłam wrócić na właściwy tor. No właśnie, mówiłam, że to prozaiczny powód.

Jeszcze poprzedni projekt to fotograficzne konto na instagramie https://www.instagram.com/gphotodaybyday/
Jego założeniem początkowym było robienie jednego zdjęcia dziennie. Tutaj znowu dobra passa trwała Ok. 3 miesiące, później więcej czasu spędzałam na kontach fotografów z całego świata niż na robieniu zdjęć. Wpadłam w pułapkę spójności i zamiast po prostu cykać zdjęcia i cieszyć się z tego, usuwałam każde kolejne bo nie grało z wyglądem mojego profilu. Wpadłam też w pułapkę pod tytułem „nie jestem tak dobra jak oni”.

No oczywiście, że nie! Przecież dopiero zaczynasz!

Ale znowu nie potrafiłam sama siebie przekonać.

Jednak z tych nieudanych projektów wiele się nauczyłam.

Nie warto się wstydzić, ukrywać swojej działalności. Gdy ktoś przez przypadek znajdywał mnie na instagramie pisał zawsze, że to super profil, że czeka na kolejne zdjęcia. A ja wtedy zamiast wystrzelić, chowałam się jeszcze głębiej. Chciałam za wszelką cenę dochować tajemnicy. Nie warto!

Nie warto na początku patrzeć na cyferki. Przy Black Pink Flamingos czułam, że daję realną wartość tym, którzy nie tylko zobaczą fotkę, ale przeczytają opis. To był taki mój mini blog, który potrafił naprawdę zaangażować swoje maluteńkie grono odbiorców. A jednak wielkość tego grona odbiorców wpędzała mnie w straszne kompleksy.

Nie warto odpuszczać, bo gdzieś tam, jeden czy dwa razy powinie nam się noga. Nie w tę niedzielę, to w kolejną. Tydzień przerwy w publikacjach nie sprawi, że wszyscy od Ciebie odejdą. To nie jest porażka roku. To tylko lekka zmiana planów.

Nie warto udawać. To największy banał, tak samo jak „Bądź sobą”. Ale do cholery, jeśli nie jesteś chodzącym ideałem, to nie kreuj się na niego. Ja palę papierosy, lubię przeklinać i nigdy nie zdejmuję prania z suszarki, dopóki nie muszę rozwiesić kolejnego. I to właśnie czynie mnie sobą.

I ostatnie, chyba najważniejsze.  Bez takiego pobocznego projektu, który nie jest  bezpośrednio związany z pracą, odczuwam pustkę. Jestem po prostu mniej szczęśliwa. Muszę mieć coś, do czego mogę usiąść w wolnym czasie i muszę mieć powód, aby ten wolny czas wygospodarować.

Jak powiedział Neil deGrasse Tyson w wywiadzie u Karola Paciorka „It’s not that I HAD the time to reply to people, it’s that I MADE the time to reply to people”.

Nie wiem, czy tym razem będzie inaczej. Może znowu poddam się po 3 miesiącach, stwierdzę, że już mnie to nie interesuje. Jednak muszę zacząć. Coś mi mówi, że po prostu muszę zacząć.

I na zakończenie przydługiego wpisu chcę podziękować dwum osobom. Ola i Krzysiek – dziękuję, że z każdym projektem godzinami wysłuchiwaliście ich założeń, lajkowaliście każde zdjęcie, dzieliliście się swoimi opiniami i podsuwaliście kolejne pomysły. Wiele mi to dało!

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *