Twój koszyk jest obecnie pusty!
Nie jestem taka, czyli jaka jestem?

Nie jestem przesadnie zorganizowana. Chociaż niektórym się tak wydaje. Nie jestem dziwna, chociaż czasami to słyszę. Nie jestem wyjątkowa, chociaż tak lubią o mnie mówić moi rodzice, a przynajmniej tata. Nie jestem też jakoś bardzo inna, chociaż tak może się wydawać ludziom, którzy nie mają mnie na co dzień w kręgu swoich znajomych. Nic dziwnego. Zwykle otaczamy się ludźmi podobnie myślącymi do nas, więc kiedy mamy kontakt z kimś spoza tego grona, może wydawać nam się inny, dziwny.
Nie taka, czyli jaka?
Uwielbiam godzinami siedzieć nad zeszytem i spisywać plany. Plany absolutnie wszystkiego. Zaczynając od celów głównych na najbliższy rok, poprzez ogólny plan tygodnia, aż po plan wydatków w miesiącu. Snuję też plany o tym, kiedy poodkurzać mieszkanie, jaki układ mebli w sypialni będzie dla mnie najbardziej ergonomiczny i co ile powinnam zmieniać pościel.
Jakby tak się zastanowić, to rzeczywiście mogę wydawać się dziwna. Kto zapisuje w zeszycie, ile zajmuje mu zużycie opakowania kremu do twarzy, albo ile jeszcze zostało saszetek kurkumy w szufladzie.
I żeby od razu coś wyjaśnić – oprócz tego, że plan mam na kartce, sukcesywnie wdrażam go później w życie. Odkurzam, robię zakupy i wstawiam pranie – niczym się pod tym względem od Ciebie nie różnię. To nie jest tak, że napiszę, że coś chcę zrobić, a później ta kartka ląduje w koszu.
Uwielbiam też rytuały. Codziennie rano i wieczorem wykonuję te same czynności, wręcz z namaszczeniem, żeby tylko nie zmienić ich kolejności, czegoś nie pominąć. A cieszę się każdego dnia z tej rutyny, jak gdybym robiła coś po raz pierwszy w tak poukładany sposób.
I chociaż to dogłębne planowanie zabrało mi dużo spontaniczności, to mi to odpowiada. Nie lubię braku kontroli. Wywołuje to u mnie napady paniki, stres i sprzyja bezsennym nocom. Nie lubię być nieprzygotowana. Wywołuje to u mnie napady paniki, stres i sprzyja bezsennym nocom. Nie lubię nieprzemyślanych decyzji, nieodhaczonych zadań na liście i zapominania. Wszystko to wywołuje to u mnie.. no właśnie.
A gdy tak sobie usiądę nad kartką i zacznę skrobać cele, listy zadań, listy zakupów, listy obowiązków – to czuję, że wszystko nabiera sensu. Ma swój porządek. Ma początek i koniec. Tworzy logiczną, przemyślaną całość. Mogę się tylko domyślać, że to właśnie czują pisarze, którym wątki różnych postaci zaczynają układać się w historię, którą później czytamy na kartach książek.
To właśnie planowanie i wdrażanie małych nawyków daje mi uczucie spokoju. Wiem, że zawsze może wydarzyć się coś nieoczekiwanego, ale ja wtedy tylko przesuwam moje klocki i zgrabnie układam nowego tetrisa, nie wpadam w panikę (Ok, wpadam, ale naprawdę rzadko).
Ponadto, praca nad moimi nawykami spowodowała, że po prostu bardziej lubię siebie. Rzeczy, które bywają uciążliwe i nieprzyjemne robię w sposób niezauważalny i w pełni automatyczny. To cudowne uczucie, gdy po pracy wchodzisz do domu, a zlew jest pusty, bo nieświadomie zmywasz rano naczynia. Albo wtedy kiedy nie musisz szukać kluczyków od auta przed wyjściem z domu, bo zawsze są odłożone w tym samym miejscu.
Niektórym może wydawać się to dziwne, może im takie rzeczy przyszły naturalnie. Mnie nie. Ale na pewnym etapie życia stwierdziłam, że muszę coś zrobić ze sobą. Kilka lat później, już całkowicie pochłonięta pasją do organizacji mogę powiedzieć, że jestem na dobrej drodze.
A od teraz chcę się tym z Wami dzielić.
Dodaj komentarz